poniedziałek, 8 lutego 2016

BeGlossy Grudzień 2015 - opinia po testach

Boxik grudniowy. Oh ah, one zawsze były baaaardzo dobre ! 
Bo świąteczne, grudniowe, radosne. 
No i tym razem też się jakoś srogo nie zawiodłam. 
Zapraszam na recenzję boxa, po przetestowaniu produktów :) 

-zdjęcia pochodzą ze strony beglossy, te zrobione przeze mnie wciągnął zły chłopiec znany szerzej jako dysk komputera, bo musiał zostać sformatowany, i wszyyyystkie zdjęcia znikły :( - 

Zawartość mojego boxa, i mini recenzje produktów by me : 


1. Artego Szampon do włosów Rain Dance 

Ten kolega mi przypadł do gustu już  dawno temu. Od jakiegoś czasu korzystam z całej serii RainDance, i jestem nią zachwycona. Chciałam napisać że już jej nie opuszczę, ale kusi mnie przetestowanie innej serii tego samego producenta, więc nie obiecuję że zmian nie będzie.
Włosy po użyciu szamponu są przyjmnie miękkie, nawilżone, ładnie się układają - i to wszystko nawet wtedy, kiedy nie użyję odżywki - także z czystym sumieniem mogę ten produkt polecić.

2. Odżywczy eliksir do ciała żurawina. 

Nie lubie olejków do ciała, ani nic co na bazie olejków powstało. Ot, jestem fanką kosmetyków cotosieszybkowchłaniają ;) Chce się posmarować, zarzucić piżamkę i wleźć pod kołdrę, i żeby ta piżamka rano nie kleiła się do mnie na całej długości. Eliksir dostał się mamie i ona jest zachwycona :)

3. Elseve - olejek w kremie do włosów.  

O, a ten tutaj to mi nie podpasował. Zapach mi się nie podoba, konsystencja mi nie pasuje, i efekty po użyciu również. Włosy niby miały być po nim miękkie i jedwabiste. No nie, nie moje w każdym razie. Moje sie plączą, są takie "tępe" ;) jak dla mnie bubelek.

4. Jean d'Arcel - krem na dzień  

Jako baza pod makijaż, całkiem sie sprawdza - bardzo łatwo rozprowadza się po nim podkład. Odżywienia i nawilżenia skóry nie zauważyłam, ale po tak małej próbeczce ciężko oczekiwać spektakularnych efektów. Nie zachwycił mnie w każdym razie aż tak abym wydała na niego dość duże pieniądze (159zł/50ml)

5. Annabelle Minerals - mineralny cień do powiek. 

Dostał mi się okrutnie brzydki kolor, takiej hmm szaro-burej ziemi ? Na powiekach wygląda dość nieciekawie. Rozprowadza się dobrze, genialnie się trzyma - naprawdę. Szkoda ze nie trafił mi się miętowy :(

6. Pasta SOS Uriage 

Moje odkrycie. Dziękuję BEGLOSSY ! Mam cerę trądzikową, i niespodzianki wielkości krateru Etny to u mnie normalka. Zwłaszcza przed randką/imprezą/rozmową kwalifikacyjną lubią się pojawić. Najlepiej na środku czoła, i wtedy to pozostaje siąść i płakać.
Chyba że... mam to ! w jedną noc potrafi naprawdę znacząco zmniejszyć wielkość potwora i go zneutralizować (w sensie że nie świeci na czerwono jak alarm przeciwpożarowy)
Jeden minus - pasta jest dość, jakby to nazwać ... lepka ? no i jak nałożę ją na twarz, i pójdę spać. To zostaje wszędzie - na włosach, na poduszce, na kołdrze. Jakiś pomysł jak to ogarnać ? Plastrem dodakowo zaklejać ? ;)



Ogólnie pudełko raczej na plus niż na minus - jestem całkiem  zadowolona, miałam możliwość przetestowania kilku produktów których nie znałam, i znalazłam sobie (coś czuję) kosmetyk wszechczasów  - pastę Uriage.

A wam jak się sprawują produkty z grudniowego BeGlossy ? :) 

wtorek, 12 stycznia 2016

Dwa filmy - niby różne a tak podobne - Taniec Pustyni i Biały Bóg

Jako zagorzała fanka horrorów, zwykle skupiam się raczej na tym gatunku filmowym wybierając pozycje na cowieczorny seans relaksujący (tak tak, relaksuje sie przy horrorach, dziwna jestem ;)) 

Wczoraj jakoś poczułam chęć na odmianę. I relaks też średnio, bo jak horrory mnie nie ruszają, tak filmy które miałam okazję zobaczyć wczoraj wstrząsnęły. 

Zaznaczam, że opinie zamieszczone poniżej to moje odczucia, nikt nie mówi że macie sie z nimi zgadzać ;) 

Jako pierwszy poleciał Taniec Pustyni (Desert Dancer), film opowiadający o młodym Irańczyku, walczącym o swoje pasje, marzenia i sprzeciwiającym się nałożonym zakazom. 


Żyjemy w Polsce, i choć możemy narzekać na kraj, na politykę i na rządzących, to mamy ten komfort że nie zakazuje nam się tego, co w innych krajach jest normalne. 

Iran - policja kulturowa, zakaz tańczenia, kategoryczny. 

I młody chłopak dla ktorego taniec i sztuka to pasje "od zawsze" 

Wielu by się ugięło, porzuciło to co kocha, ale nie on. 
Zakłada więc nielegalnie działająca grupę taneczną, i walczy o to co kocha. 

Film na prawdę dający do myślenia, w wielu kwestiach. Bo z problemami boryka się każdy z nas, każdy z nas czegoś pragnie, ale czy każdy o te pragnienia podejmuje walkę ? 
W większości jednak nie chodzi o walkę z systemem, tylko z samym sobą a i tak wiele osób porzuca cele, bo "mi się nie chce" "za ciężko" "za daleko" 
Film, w moim odczuciu pokazuje,że warto grać o marzenia. Żyjemy raz, nie wolno się poddawać ! 

Jak łatwo się domyślić, polecam każdemu. 
Świetne plenery, pięknie pokazane sceny tańca, umiejętnie przedstawione emocje, agresja, ból i szczęście 
Genialna gra aktorska - obsada spisała się na medal (że Freida Pinto jest dobrą aktorką to wiedziałam od czasów Slumdoga, ale towarzyszący jej aktor - Reece Ritchie, wcale nie jest gorszy, i całkiem przystojny ;)) 


Drugi wybrany przeze mnie film, paradoksalnie na pewno dla większości z was - wstrząsnął mną jeszcze bardziej. 

Był to Biały Bóg 

   
Jest sobie dziewczynka i pies, którego kocha. Niestety, jest też ojciec który psa nie chce. Więc co robi? Porzuca go. 

Tak sie zaczyna ta historia. 

Jak wiele takich historii na świecie. Bo psy się porzuca, wywala jak zużyte zabawki. Bo się znudziły, bo brudzą, bo kosztują, bo na wakacje trzeba jechać a z psiakiem nie ma co zrobić. A co zrobić najłatwiej ? 
Przecież nie poszukać kogoś kto się nim zajmie pod naszą nieobecność, zwłaszcza jeśli nie ma chetnych wśród rodziny i przyjaciół. Hotele dla zwierząt kosztują. Łatwiej porzucić, zostawić. Sposobów jest wiele - można przywiązać w lesie do drzewa, można wywalić pod schroniskiem, wywieźć daleko od domu, zatrzymać samochód, wypuścić psa i odjechać. A że będzie biegł aż padnie za zmęczenia za ukochanym Panem/Panią ? Że może go potrącić samochód? Co tam, nieważne, ważne ze na wakacje można spokojnie jechać. 

Nigdy, przenigdy nie zrozumiem takich ludzi, ludzi którzy porzucają zwierze, które ich uwielbia. 
A juz tych krzywdzących bez powodu? Ja ich nie chce rozumieć, chcę ich krzywdzić tak samo. Żeby też poczuli ból, żeby też nie mogli zrozumieć dlaczego, ktoś kto niedawno był najlepszym przyjacielem teraz ich tłucze, ot tak bez powodu. 

Pół filmu przepłakałam. Serio, nienawidzę scen w których krzywdzi się zwierzęta, a w tym filmie trochę ich jest. Jeśli chcecie sobie oszczędzić emocji (przerażenie, niedowierzanie, wściekłość i wspomniane już łzy) które mi towarzyszyły przy oglądaniu, darujcie sobie, na prawdę.

A już kiedy (teraz będzie napis na biało - spoiler, jeśli nie chcecie znać szczegółów, przejdźcie do następnego akapitu bez podświetlania) -> POCZĄTEK  hycel zastrzelił małego, bezbronnego kundelka, który ewidentnie nie miał wobec niego złych zamiarów, to miałam ochotę go tak pobić, żeby nie wiedział gdzie góra a gdzie dół KONIEC

Jestem jedna z tych osób które są okrutnie wrażliwe na krzywdę dziejącą się zwierzętom bez powodu. Jak jestem w stanie zrozumieć to że ginąć muszą zwierzęta hodowlane, bo je zjadamy, tak nie pojmę po co, dlaczego i jak to możliwe że ktoś potrafi skrzywdzić zwierzę domowe. Tak o, dla frajdy? Bo fajnie popatrzeć jak to ufne zwierze, które kocha właściciela cierpi ? 

Nie powinnam pisać pod wpływem emocji, możliwe że się powtarzam, i że to co napisałam nie ma do końca ładu i składu, ale mam nadzieje że będzie to zrozumiałe

Wybaczcie, zabrzmi to brutalnie i dziwnie, możecie uznać nawet że jestem jakąś psychopatką ale... ja na koniec kibicowałam tym zwierzakom. 

Kolejny film który polecam. 

"Wszystko co jest straszne, potrzebuje naszej miłości"   
R.M. Rilke 



So hello 2016 !

Hejo !! :)

I tak oto, niektórzy hucznie, inni mniej (tak jak ja na przykład ;)) weszliśmy w rok 2016.
Każdy nowy rok staje się dla nas wyzwaniem, któremu sprostamy, lub i nie.
Dla mnie co roku pierwszy stycznia jest dniem symbolicznym. Dniem od którego zaczynamy nową śnieżnobiałą kartkę w notatniku naszego życia.
I tego dnia zawsze mnie nachodzi na przemyślenia - mniej lub bardziej ambitne (zwykle zależy to od poziomu kaca po sylwestrze, nie oszukujmy się)

W tym roku kaca nie było, to i przemyśleń sporo.
Rok 2015 nie był dla mnie dobrym rokiem, zdarzyło się wiele rzeczy które wydarzyć się nie powinny, sporo kwestii obróciło się na złą stronę. Końcówka roku oznaczała heroiczną walkę z przeciwnościami każdego rodzaju.

I tak oto w myśl piosenki Myslovitz ...

"Popełniaj błędy i naprawiaj je
Gdy doktniesz dna odbijaj się"

... rok 2016 będzie dla mnie rokiem intensywnego naprawiania błędów, odbijania się od dna i walki o lepsza siebie - pod każdym względem.

Życie leci przez palce, każdy dzień. Za jeden błąd czasami trzeba płacić w latach
Ale nie poddam się
Walka o lepsze jutro trwa codziennie
Najważniejsza w tym wszystkim jest wiara w to że będzie dobrze, że musi być.
Że każdy z nas jest wart tego by żyć jak chce a nie jak musi.
Że jeśli walczysz to w koncu wygrasz, a jeśli przegrasz to ze swiadomością że próbowałeś
Nie wolno się poddawać, nigdy. Bo życie jest jedno - i tylko Ty masz prawo decydować jak ma wyglądać.
Nigdy nie pozwól żeby ktokolwiek wybrał Ci ścieżkę, bo ona jest tylko Twoja. A będą próbowali, uwierz. Nie pozwól im.

Zrobiłam listę postanowień, ale się nią nie podzielę ;) Zbyt osobista.
Mnóstwo ludzi się śmieje z list postanowień ale jak dla mnie to jest to na prawdę motywujące - przynajmniej w moim przypadku.
Zerkam sobie co chwilę na tą liste i w jakiś sposób daje mi to kopniaka, tą chęć "odhaczenia" wszystkich punktów, pokazania sobie że potrafię.

Ten rok będzie dobry, bo tak postanowiłam ! 


środa, 16 grudnia 2015

Joanna Fabicka - Szalone życie Rudolfa





Krótki opis z lubimyczytać.pl
"Życie nigdy nie było dla Rudolfa łaskawe. Jakby mało miał kłopotów z dojrzewaniem, los pokarał go nieprzeciętną inteligencją, pasją aktorską i wyjątkową rodziną. Matka przewodzi grupie radykalnych feministek, ojciec romansuje z koreańską artystką awangardową, babcia zamierza związać się z korsykańskim kucharzem, a bratanka nie powstydziłby się sam diabeł. Jak w takich warunkach rozwinąć się duchowo?Jak zdobyć zasłużoną sławę? A przede wszystkim, jak niepostrzeżenie dostać się do osiedlowego sex shopu?" 







Zacznę od tego, że nie jest to książka po której możecie się spodziewać wzniosłych wypowiedzi, inteligentnych żartów czy tego, że zmusi was ona do przemyśleń. 
To jedna z tych książek, które czyta się po to, żeby się pośmiać nie myśląc o własnych problemach. 

Kim jest Rudolf ? Rudolf to taka typowa pierdoła. Nastolatek który ma bardzo rozbudowane mniemanie o swej przyszłości - ciągnie go do sławy, do aktorstwa, bo wydaje mu się, że aktorem jest oscarowym (co, jak przekonujemy się czytając książkę, jest nie do końca prawdą ;)) 

Całość książki napisana jest z punktu widzenia Rudolfa i to z jego perspektywy oceniamy pozostałych członków tej jakże zwariowanej rodzinki :) 
Matka - wojująca feministka, psycholożka, która moim zdaniem sama cierpi na jakieś zaburzenia 
Ojciec - starsza wersja Rudolfa, taka sama fajtłapa i pierdoła, podporządkowany w całości mamie, ale z drugiej strony uwikłany w romans ze spornej urody azjatką. 
Zaginiony brat o którym wiadomo niewiele wraz z małżonką (o nich dowiadujemy się więcej w następnych tomach)
Gonzo - bratanek z piekła rodem i zarazem postać którą ja osobiscie pokochałam całym sercem, bo bawi mnie do łez. Nikomu nie życzyłabym takiej postaci w domu ;) 
Elka  - przyjaciółka, w której największą uwagę Rudolfa przykuwają wąsy 

Czytając książkę, niechcący albo i chcący wróciłam do czasów swojego liceum. Do problemów, które wtedy wydawały się być końcem świata i kłopotem nie do rozwiązania, do planów na życie i małych radości. 
Do własnej, no nie ukrywajmy tego głupoty. 
Liceum - czasy kiedy największym życiowym problemem był pryszcz na czole, brzydka fryzura, skarpetki nie do pary czy fakt, że chłopak w którym jestem śmiertelnie zakochana nie odwzajemnia moich uczuć (choć na upartego to mógł odwzajemniać tylko za cholere nie wiedział, że ja się w nim kocham bo przecież nie dałam mu ani pół znaku, że tak jest, czekając niczym w tanich romansidłach na wicher miłości który pchnie go w me ramiona) 

Z perspektywy osoby dorosłej (ponoć dojrzałej) wszystkie te problemy wydają sie być błahe i nic nie znaczące, ale patrząc wstecz każdy z nas przechodził przez ten sam okres dojrzewania co Rudolf (no dobra, nie każdy miał tak stukniętą rodzinkę i dziwne przygody ale wiadomo o co chodzi ;)) i czytając książki z tej serii może wrócić pamięcią do tych beztroskich czasów. Ja oddałam się temu bardzo chętnie, i czytając wszystkie części opowieści o życiu pierdoły Rudolfa spędziłam kilka naprawdę miłych godzin, nie pamiętając że mam już (olaboga!) 26 lat i te problemy mnie już nie dotyczą ;) 

Serdecznie polecam serię Joanny Fabickiej każdemu kto potrzebuje odpoczynku od lektur ambitnych, stanowiących wyzwanie intelektualne i chce po prostu się zrelaksować i pośmiać. 

środa, 2 grudnia 2015

Shinybox vs BeGlossy Listopad + ostateczny zwycięzca rankingu

Jeju, dawno mnie nie było !
Dużo się dzieje w moim życiu - czasem lepszych czasem gorszych rzeczy, sytuacji, zdarzeń.
Staram się myśleć i patrzeć pozytywnie w przyszłość, ale czasem zwyczajnie mnie to zadanie przerasta...
Ah, ale nic to. Wyjdźmy z tej depresyjnej sfery, bo oto nadszedł czas na finał zmagań z cyklu

SHINYBOX VS BEGLOSSY

Ja już wiem, kto zwyciężył :) 

Oba pudełeczka zawitały do mnie tego samego dnia, więc pretensji o termin dostawy w tym miesiacu nie będzie ;) Będzie za to wiele innych, ale o tym niżej 

Niestety, nie mam zdjęć BeGlossy i poszczegolnych kosmetyków shinyboxa. Mój zdjęciopstrykacz odmówił posłuszeństwa, więc zdjęcia zapożyczone będą ze stron beglossy i shiny :) 

Zacznijmy od BeGlossy : 

Edycja Listopadowa otrzymała nazwę "Warm up!" choć jakoś tak tytul mi wcale nie pasuje do zawartości. Za to pasuje mi zawartość, więc pal licho tytuł ! 


Zawartość boxa dość mocno trafiła w mój gust więc byłam na prawdę zachwycona, choć wiem z komentarzy na facebookowej stronie beglossy, że nie wszystkim tak mocno ona spasowała. 

Produkty, które znalazłam w swojej wersji pudełka : 

1. Syoss Color Refresher dla włosów brązowych. Wersja pełnowymiarowa


Tego misiaka wypróbuję dopiero w tym tygodniu. Mam nadzieję, że się spisze bo ostrzę sobie kiełki na kupowanie go częściej. Strach tylko co wyjdzie mi na głowie po użyciu - mam wersję do włosów brązowych, a moj aktualny kolor włosów to taki ... brąz niby ale dziwny, bo z rudo-czerwony połyskiem. Mam nadzieję że moje kłaczki ładnie przyjmą syossa, bo jeśli tak sie stanie, zostanę wierną klientką :) 

2.  Vichy Purete Termale Płyn micelarny do demakijażu oczu i wrażliwej skóry twarzy 3w1. 
W pudełku znalazła się miniaturka. 


Tu akurat jedyny kosmetyk nie trafiony - zdecydowanie wolałabym miniaturkę kremu, bo miceli nie używam w ogóle. Powędrował do mamy, która go sobie chwali - zapach ładny, domywa makijaż (uwaga zastrzeżenie - mama makijaż robi delikatny, płyn ma problemy ze zmyciem tusuz do rzęs więc cieżko mi powiedzieć jak poradzi sobie z mocnym makijażem wieczorowym) 
Cena zaporowa, zwłaszcza że od lat wierna jestem Ziaji i ich dwufazowemu płynowi do demakijażu oczu, który radzi sobie ze wszystkim i kosztuje 5-7zł zależnie od promocji ;) 

3. Kompleks nawilżający Bio Shock Sanase. W pudełku dwie ampułki


Moja skóra ostatnimi czasy mocno traktowana kremami przeciwtrądzikowymi które bardzooo mocno wysuszają, potrzebuje od czasu do czasu nawilżającego "kopa", więc widząc ampułki ucieszyłam się niezmiernie. Niestety, do czasu. Markę Sanase znam już, ponieważ peeling od nich znalazł się w jednym z wcześniejszym pudełek BeGlossy i pokochałam go miłością ogromną - świetne działanie, i obezwładniający zapach czekolady - czego chcieć więcej ? 
Widząc ampułki oczami mej wyobraźni widziałam już idealnie nawilżoną skórę, pachnącą czekoladą. Przeliczyła się ta moja wyobraźnia. Pierwsza kwestia - nawilżenia nie odnotowałam. Dwie ampułki to chyba za mało żeby zobaczyć i poczuć efekt "wow", tyle tylko że opakowanie pełnowymiarowe zawiera 4 ampułki - pytanie więc ile opakowań kupić trzeba by efekt zauważyć ? 
Druga kwestia - zapachu czekolady nie ma :( Albo jest na tyle delikatny że ja go nie czuję. Rozczarowanie razy milion ! 
No i trzecia - konsystencja produktu, strasznie wodnista, lejąca. Nałożenie na twarz bez ubabrania wszystkiego dookoła jest prawie niewykonalne, a i z twarzy mi zawartość ampuły spływała, także tego ;) Dziękuję ale podziękuję. Kupię kremik Nivea i też będzie ok.
A propo Nivei ..... 

4. Nivea - Balsam do ciała pod prysznic Cocoa&Milk. Miniaturka 



Balsamy do ciała pod prysznic kupuję już od jakiegoś czasu. Jestem w nich zakochana, zwłaszcza zimą - kiedy wyskakuję z wanny i zawijam się odrazu w koc (tak, jestem okrutnym zmarźluchem). 
Pojawiła się już kiedyś moja opinia na ich temat - zainteresowanych odsyłam do moich KWC :) 
Ten do tego pięknie pachnie, więc pełnowymiarowy kupię na pewno.

5. Pantene Pro-V - Aksamitny, intensywnie nawilżający krem do włosow. 
Produkt pełnowymiarowy 


Jeden z kosmetyków z ktorymi się polubiłam. Sprawia że włosy łatwo się rozczesują, pięknie błyszczą i nie są obciążone. Jak zwykle nie jestem fanką kosmetyków drogeryjnych przeznaczonych do pielęgnacji włosów (używam obecnie Artego i z nimi zostanę na zawsze już chyba) tak tego gagatka kupię jeszcze nie raz na pewno. Z całego serca mogę go polecić posiadaczkom włosów cienkich, z małą objętościa, którym wszystkie kosmetyki bez spłukiwania masakrycznie obciążają włosy - on daje radę ! :) 

6. EFEKTIMA - hydrozelowe płatki pod oczy. Produkt pełnowymiarowy  


Płatki pod oczy to jeden z tych produktów, w których działanie bardzo chcę wierzyć ale nie jestem aż tak naiwna ;) Jakie to by było piękne jakby te moje cienie i worki na ziemniaki spod oczu można było zlikwidować takimi płateczkami nakładanymi dwa razy w tygodniu - próbowałam, no way ;) 
Miło nałożyć, można się poczuć jak gwiazda, jeszcze do tego ręcznik na włosy i maska na twarzy i prawie jak w SPA. Dobre przed wielkim wyjściem bo troszeczkę poprawiają wygląd skóry pod oczami, ale na dłuższą metę nieefektywne. 

7. Naturalne Aromaty - olejek zapachowy/olejek eterycznu. Pełny produkt. 


Uwielbiam wszystko co w domu "czyni zapach". Kominki mam trzy - każdy w innym pomieszczeniu. W boxie dostał mi się olejek o zapachu cynamonu - oj co to jest za zapach <3 
Trafiło się też tak, że wygrałam zestaw olejków w konkursie BeGlossy, wiec mój dom teraz będzie pachniał pięknie. Aczkolwiek i tak zostane stałym nabywcą wosków i świeczek  - są łatwiejsze w użyciu ;) 

8. Probka perfum FM 281 
Zapach przyjemny, ładny ale nietrwały. Próbka w torebce, jak się skończy to wyrzucę i zapomnę. 
Odkąd odkryłam Bath&Body Works oraz ich piękne mgiełki zapachowe, które trwałością powalają nawe niektóre perfumy, jestem ich stałą klientką, a za FM ogólnie nie przepadam, złe wspomnienia ;) 


Tp by było na tyle jeśli chodzi o BeGlossy. Pudełko ciekawe, zróżnicowane i fajnie dopasowane do pory roku. Jako, że oba pudelka doszły tego samego dnia, otwierałam je jedno po drugim. BeGlossy poszło na pierwszy ogień, Shiny zostawiłam sobie na deser bo reklamowane było jako "najlepsze pudełko w tym roku" 
Wybaczcie, ale się nie zgodzę. O tym dlaczego, poniżej : 

SHINYBOX LISTOPAD 2015 :

Szumnie nazywany najlepszym pudelkiem 2015. Największe to było owszem, rozczarowanie po rozpakowaniu chyba.... 


Szata graficzna piękna, o z tym się zgodzę :) 

1. NOREL - krem rozjaśniająco - wygładzający z kwasem. Miniaturka 

Jedyny produkt który mi spasował w tej edycji. Za Norel nie przepadam ale wszystkie kremy z kwasami przygarniam chetnie. Działanie niestety ma takie sobie o. zwłaszcza w porownaniu do kremu Bandi  (który pojawił się jakiś czas temu w BeGlossy i podbił me serce) czy też Charmine Rose. Ogólnie na tle innych kremów z kwasami nie wyróżnia się niczym... poza ceną. 

2. Regenerujące serum AllForYou Enklare. Produkt pełnowymiarowy 

Najdroższy produkt z pudełka, który mocno podbił jego wartość. Tylko co z tego skoro dla mnie kompletnie bezużyteczny ? Rekomendowany jako serum dla osób prowadzących aktywny tryb życia (moja aktywność ogranicza się do przejścia od biurka do stołówki, a w domu od łóżka do kuchni, faktycznie aktywność że szok), pracujących w zamkniętych pomieszczeniach (ok, w tym coś jest) oraz nocą (nocą to ja śpię), sprawdza się też po imprezowej nocy (żeby to ja pamiętała kiedy na imprezie ostatnio byłam, łojezu starzeję się oO). Do zadań specjalnych to ja mam Vichy. Serum należy przechowywać w lodówce. Ale w sumie to na co mi pierońsko drogie serum którego użyję raz na dwa-trzy miesiące... ? Bez sensu. Leci w świat 

3. Mydło naturalne Enklare. Produkt pełnowymiarowy  

Nie używam do mycia mydeł. Tylko żele pod prysznic. Mogłabym je wykorzystać jako mydło do mycia rąk w toalecie, ale jakoś szkoda mi płacić prawie 30zł za mydło do rączek. Do tego okrutnie śmierdzi (moja opinia, dla kogoś innego może pachnieć - nie przeczę). Ratuje je ładne opakowanie- zrobię z niego dodatek do prezentu światecznego dla kogoś kto mydła lubi ;)
Zresztą jak dla mnie to z tymi mydłami Shinybox już trochę przesadza bo pojawiają się one bardzooo często. 

 4. Delia Good Foot - krem do stóp, regulator potliwości. Produkt pełnowymiarowy 

Serio. Nie no nie, no SERIO ? Regulator potliwości ZIMĄ ? Nie wiem jak wy ale ja zimą rąbię na stopy kilkucentymetrową warstwę kremu nawilżającego, co by mi nie zamarzły mimo trzech par skarpet. Stopy zimą mi pękają i schną na wiórek. Faktycznie, nie wątpliwie potrzebuje teraz regulować potliwosć. Poleży sobie ten kremik do lata, i wtedy go sprawdzę. 

5,6 i 7. AA - miniaturki kosmetyków  z olejami : żel do mycia ciała, balsam do ciała, serum do rąk




Zapytacie może czemu trzy produkty w jednym punkcie. A to dlatego, że moim skromnym zdaniem te trzy produkty to trzy ostatnie gwoździe do trumny które wbiło sobie Shiny w tym miesiącu. 
Nie dość że w pudełku znajdują się dwa produkty Enklare, to do tego dostalismy "w ryj" trzema MINIATURAMI jakże ekskluzywnej marki AA. To nie lepiej było dać jeden pełnowymiarowy, żeby można go było porządnie przetestować ? Balsam i żel poszły na raz, cieżko mi o nich coś powiedzieć - pachną ładnie. Żel jak żel  - no myje ale szału nie ma. Balsam okrutnie ciężko się wchłania, i dość tępą ma konsystencje więc cieżko mi się rozprowadzał. 
Serum do rąk to już zupełnie inna bajka - jest koszmarne. Najgorszy kosmetyk do rąk jaki miałam kiedykolwiek. Dłonie lepią mi się po użyciu przez następną godzinę, wchłania się w tempie ślimaczym. Zapach ma taki sobie o, średniawy. Nie nawilża i nie regeneruje. W zasadzie nie robi nic jak dla mnie. Zużyłam, wyrzuciłam zapomniałam. 


Patrząc na moją recenzję pudełek chyba nie trudno się domyślić kto w tym miesiacu wygrał ? 
Okazuje się też, że zwycięzca tego miesiąca wygrywa też całe zawody  a jest nim. ... 

BEGLOSSY 

Shiny niestety pudełkiem listopadowym strzeliło sobie w kolano, jak nie raz już wcześniej. 
Obsługa klienta leży, podejście do kupujących też. 
Pudełka układane są mam wrażenie na "chybił - trafił" 
BeGlossy moze i robi kilka wersji pudełek, ale przynajmniej jest szansa że dostaniesz je w miare spersonalizowane, a nie na zasadzie, wszyscy to samo i nie ważne ze płacisz 50zł za produkty które w ogóle Ci się nie przydadzą. 

Dziękuję, z Shiny się żegnam na jakiś czas. Może kiedys wrócę, może zmienią swe podejście i zawartość pudełek. 
Jak narazie zostaję z BeGlossy i Chillboxem. 
Co będzie dalej... któż to wie ;) 


PS : Dostałam też dwa pudełka InspiredBy - Ania Wendzikowska i Charlize Mystery. 
Ale daruje wam to, szkoda moich nerwow. 
Propsy tylko za pobranie pieniędzy na następne pudełko zanim dostarczyli aktualne ;) 
(pudełka dotarły o 17 a kasa na następne została pobrana o 6 rano... takie tam.. śmieszki ;)) 
Na szczęście udało mi się odzyskać pieniądze, bo widząc zawartość aktualnych pudełek umarłam ze śmiechu. 
Teraz z Inspired By wstrzymam się - jak pokażą zawartość i mi się spodoba to wtedy będę zamawiać :)
  

piątek, 30 października 2015

BeGlossy vs Shinybox Październik + zwycięzca !

Od czego by tu zacząć... bo nawet pomysłu nie mam, powiem szczerze. Po odebraniu i rozpakowaniu boxów w mej głowie była pustka, że aż gwizdało.

Zacznę może od tego co dostałam jako pierwszy czyli BeGlossy !


 Pudełeczko ładne, tak samo jak sposób spakowania (zdjęcie niżej) ręczniczek jak dla mnie strzał w 10! 



Po tym, jak pudełko wzbudziło we mnie entuzjazm, spodziewałam się zawartości na medal. Nie wyszło :(

1. Olejek do kąpieli Vintage Body Oil 200ml produkt pełnowartościowy  

" Zawiera olej makadamia, który działa regenerująco, odżywczo i wygładzająco. Poprawia wygląd skóry, doskonale zmiękcza i uelastycznia, nadając jej aksamitną gładkość "  
Jak ja uwielbiam zapewnienia producetów ! Po każdej kąpieli moja skóra będzie idealna, odrzucę na bok balsamy, peelingi i wszystko inne ! No... no nie, ale ten olejek jest całkiem przyjemny. Faktycznie nawilża skórę (moze szału nie ma w tym zakresie ale jest troszkę przyjmeniejsza). No i cena nie powala, więc można się czasem szarpnąć.










2. Yves Rocher Mleczko odbudowujące. Miniaturka 75ml 

"Zawiera masło karite bio o działaniu odżywiającym. Regeneruje, przywraca komfort i szybko się wchłania, nie pozostawiając uczucia natłuszczonej skóry" . Proszę, proszę powiedzcie, że nie tylko ja jestem uprzedzona do produktów Yves Rocher przez ich konsultantki ? Serio, ile razy nie wejdę do sklepu, czuję się jak ten intruz niechciany i niepotrzebny. Nigdy nic jeszcze nie kupiłam stacjonarnie, i chyba już nie kupię. Nie znoszę czegość takiego (swego czasu przodował w tym Douglas i Sephora, teraz Yves Rocher), zwłaszcza że Yves Rocher to nie jest jakaś górna półka cenowa. Zresztą, każdy klient powinien być obsłużony tak samo (tak, chodzę na zakupy ubrana jak lump, bo mi tak wygodnie).
Dobra, nieważne, o tym będzie osobny post. Co do produktu, jeszcze nie użyłam, bo balsamów mam jakiś milion i poczeka w kolejce, narazie powiem tylko, że ładnie pachnie :)

3. SKIN79 Maska w płachcie. Produkt pełnowymiarowy 



Tu mnie macie. Skin79 biorę zawsze, chętnie, z radością <3 Dostała mi się maska AC Calming, idealnie dopasowana do mojej cery. Produkt naprawdę udany !










4. Charmine Rose NCBS Acid Cream. Miniaturka 15ml 

Biostymulujący krem o działaniu regenerującym i nawilżającym. Delikatnie złuszcza zrogowaciały naskórek, redukuje głębokość zmarszczek mimicznych, głęboko nawilża, przyspiesza gojenie i i zwęża pory. Cena produktu pełnowymiarowego to 60,80zł/50ml.
Tyle obietnic producenta. Interesuje mnie zwłaszcza obietnica złuszczania, bo z moją cerą tłusto-trądzikową takich kremów szukam. Aktualnie testuję Bandi z jednego z poprzednich pudełek (jest tak wydajny że chyba nigdy nie skończę!) i ten poleci jako następny. Potrzebuję czegoś co utrzyma moją cerę w ryzach i zapobiegnie pojawianiu się kolejnych "kumpli" ;)
   

5. Pixie Cosmetics  Minerals love Botanicals Podkład w pudrze. Miniaturka 1,5g 

Czy wspominałam już,że jestem chyba jedyną w okolicy osobą której nie ciągnie do kosmetyków mineralnych ? Jakoś nie po drodze mi z nimi ;) Ta próbka też chwilę poczeka na swoją kolej, tak jak i poprzedni mineralny puder/podkład z boxa bo nie mam zielonego pojecia jak jej używać żeby się cała nie uświnić .... Kolor całkiem ładny, pożyjemy to zobaczymy jak się spisze :)
Cena pełnowymiarowego opakowania tego cuda, zawierającego 6,5g to 57zł (jak dla mnie sporo jak za taką pojemność, wąż w kieszeni się prześlizgnął widząc te cenę, ale ok, może okaże się być cudem nad cudy to i węża ukatrupię ;))


6. Naobay Spa Body Peeling. Miniaturka 50ml  


Tę markę dzięki BeGlossy poznałam już dobrze : był i szampon i peeling do twarzy. Przyszedł czas na peeling do ciała, co mi nie leży. Nie przepadam za peelingami ogólnie (taaaak wiem, że powinnam się  z nimi przeprosić ale jakoś mi to nie idzie ;)), używam raz na ruski rok, jak sobie przypomnę.
I jak szampon tej marki pokochałam, tak peeling do twarzy mi do gustu nie przypadł. Stawiam, że ten poleci w świat :)
Pełnowymiarowe opakowanie to koszt 80zł za 250ml (wąż syczy...)




7. Shefoot Domowe SPA dla stóp. Produkt pełnowymiarowy 




Tu moja wypowiedź będzie krótka - i jedno i drugie pudło co jakiś czas raczy nas produktami tej firmy, a ja jej nie lubie. Nie podoba mi się ani zapach ani konsystencja ani dzialanie produktów.
To by było na tyle ;)








8. Equilibra  Nawilżająca odżywka zwiększająca objętość włosów. Miniaturka 15ml 



O o o!  A to to mi się podoba ! Wszystko co zwiększa objętość testuję wieeelce chętnie :)
Odżywka malutka ale może uda mi się ok 2 razy użyć  stwierdzić czy mi pasuje. Cena za pełnowymiarowe opakowanie to ok 22zł (200ml) więc nawet i wąż czuje się ustaysfakcjonowany.







To tyle, jeśli chodzi o BeGlossy. Szału nie ma d.... nie urywa ale nie ma źle, spodziewałam się że będzie lepiej, ale źle też nie jest. Zwłaszcza w porównaniu z Shinyboxem w tym miesiacu.. ale o tym niżej.



SHINYBOX ! Panie i Panowie. Anulowałam subskrypcje pod koniec września, obiecując sobie że koniec i tyle. Później widząc podpowiedzi ugięłam się (no i do mojej pustej głowy wpadło przypomnienie o tym, że ranking do listopada ma trwać :)) i zakupiłam ponownie.
Żałuję, oj żałuję.
Zapowiedzi były piękne - kolorówka (wreszcie!!), pielęgnacja, walka z rakiem piersi ...
A wyszła kicha straszna niestety

Zawartość boxa w całości :


jakoś nie powala, nie  ? Chyba że to tylko moje zdanie ;) 

Lećmy zatem po kolei : 


1. Tusz do rzęs Wibo Queen size 


Ma pogrubiać i wydłużać, jak to tusz. Tylko tak hmm serio ? Tusz Wibo, dostępny w każdym Rossmannie za 8zł. Jak łatwo się domyślić na kolana nie padłam. Tusz jest niezły, ale nie powala ;) 










2. Clarena Kawiorowy krem do biustu z efektem Push Up miniatura 30ml 


"Kosmetyk zawiera Voluform, czyli kompleks aminokwasów, który w pierwszej fazie detoksykuje skórę, w drugiej ujędrnia, a w trzeciej wspomaga wzrost komórek tłuszczowych. Krem modeluje biust, nawilża i wygładza jego delikatną skórę" Cena produktu pełnowymiarowego to 76zł/200ml.
Wiecie, znacie to na pewno, kolejny cudowny krem który powiększy biust ;) Po przetestowaniu przynamniej z czterech, przestałam w to wierzyć, aktualnie moim nr 1 wśród kremów do biustu pozostaje różowy Eveline, ale ten też chętnie przetestuję. Nie wierzę co prawda w uniesienie, ale mam nadzieję na zbawienne działanie na delikatna skórę :)
Miniatura największa nie jest, więc przy okazji sprawdzę jak się ma jego wydajność do ceny, która najniższa nie jest.





3. SUMITA Kredka do oczu 



Dostałam brązową, także najgorzej nie jest (aczkolwiek zdecydowanie wolałabym czarną ;)). Kredka z sumity kiedyś już pojawiła się w boxach, używam jej do tej pory i jestem zadowolona. Poprzednia była bardziej cieniem do oczu w kredce (taka grubaśna) ta natomiast jest idealna do kresek. Mieciutka, nie rozmazuje sie - jak dla mnie kosmetyk na plus.





4 i 5. L'occitane Szampon i odżywka do włosów Cytrusowa Werbena. Miniaturki o pojemności            50ml 


Jestem za! Do produktów tej marki przymierzam się od jakiegoś czasu już, jednak zawsze odstraszały mnie ceny i to, że nie wiedziałam jak na nie zareagują moje - a jakżeby inaczej- mocno kapryśne włosy. Miniaturki są nie największej pojemności, ale na 2-3 umycia wystarczą a to da mi już jako taki pogląd na to czy warto inwestować w wersje pełnowmiarowe, które kosztują 59zł/250ml szaponu i 68zł/250ml odżywki. Bardzo podoba mi się zapach, a to już dobrze wróży :)




6. Diadem róż rozświetlający do policzków (wersja pełnowymiarowa 6,5g) 



Tutaj minusik - róż dostałam w kolorze, który kompletnie do mnie nie pasuje i nie gra z moją buźką, więc go nie zużyję. Wydaje mi się,że kolorówka która trafia do pudełeczek to powinny być produkty w miarę uniwersalne (np. tusze do rzes, czarne eyelinery, kredki, pudry transparentne) co zniwelowałoby mocno ryzyko nie trafienia z kolorem. Róż powędruje w świat, niestety :(











7. Delia Roll-on pod oczy (produkt pełnowymiarowy 15ml) 


I tutaj... ooo tutaj o Panie, cóż za rozczarowanie ! Niedługo w domu otworzę sklep Delii (zwłaszcza że dostałam już inspiredby- ale o tym w następnym poście, bo żali będzie bardzo bardzo dużo! )
Roll-on pojawił się w pudełku Ani Wendzikowskiej jakiś czas temu, więc wyczuwam noskiem czyszczenie magazynów. Nieładnie Shiny !
Roll-on rewolucyjny nie jest, szału nie robi. Używam go od dwóch miesięcy i efektów niet. Ten komuś oddam, bo przy moim ulubionym kremie pod oczy (collistar) niestety wypada bardzo słabiutko
 







Czas na wybór zwyciezcy. I tutaj miała troszkę zagwozdkę, ponieważ oba pudełka wypadły mocno średnio niestety (oj, zdecydowanie wolę wybierać pomiędzy dobrym i jeszcze lepszym, a nie słabym i słabszym) 
Zrobiłam więc małe podsumowanie: 

*BeGlossy złapało plus za termin wysyłki (Shiny znowu później) 
*Shiny plus za kolorówkę, której w BeGlossy mi brakuje (z produktów do pielęgnacji mogę sobie już fort w domu zbudować)
* Obsługa klienta u Shiny leżała zawsze, BeGlossy ostatnimi czasy do nich dołączył więc tutaj plusa nie dam nikomu 
* Produkty które mi przypadły do gustu : BeGlossy 4, Shinybox też 4. 

No i miazga. Drogą dedukcji w tym miesiącu mamy....remis ! Nie jestem w stanie wybrać które z pudełek było lepsze, nie krzywdząc drugiego.
Wygląda na to, że listopad rozwiąże sytuację ostatecznie ;) 


A jak wam się spodobały pudełka w tym miesiacu ? Które uważacie za lepsze ? A może tak jak i ja, nie potraficie wybrać zwycięzcy ? :) 

czwartek, 8 października 2015

BeGlossy vs Shinybox Wrzesień + zwycięzca !

Wrześniowe boxy postanowilam umieścić w jednym poście - bo tak będzie chyba czytaleniej :)
Osoby post dostanie jedynie Chillbox ponieważ on nie bierze udziału w tej małej rywalizacji.

Niestety, w przypadku beglossy zmuszona jestem użyć zdjęć z internetu, ponieważ mój boxik powędrował pod zły adres - za późno się zorientowałam że go nie zmieniłam :(

Na szczęście w XXI wieku wszystko się da, więc zawartość swojego pudełeczka obejrzalam na skype, dlatego też mogę się wypowiedzieć w tym temacie :)

Tak też, zaczniemy od beglossy właśnie

Otrzymałam pudełko w wersji F, czyli : 


1. Odżywka do włosów Beaver 40ml 



Szampon tej samej firmy zrobił z moich włosów sianko.
Odżywka spisała się nie lepiej, z tym że szampon robi siano a po odżywce wyglądają tak... sama nie wiem. Jakby były zniszczone ? Końcówki się plączą, a jak raz nałożyłam na calość włosów, to wyglądałam jakbym ich nie myła z miesiąc.
Chyba nie polubie się z tą firmą.








2.  Boracay Body Cream Clarena 30ml 




Tu już lepiej - krem/balsam przyjemnie nawilża i ujędrnia skórę, całkiem ładnie pachnie (B&BW to to nie jest ale przynajmniej nie śmierdzi)
Próbka wystarczyła na 3,5 użycia (połówka bo na całe ciało już brakło) więc zdążyłam wyrobić sobie opinię i myślę, że na ten produkt się skuszę :)








3. Olej lniany Mokosh - pełnoymiarowy produkt o pojemności 100ml



Tutaj daruję sobie obdzieranie palców o klawiaturę- moją opinię na temat dokładnie tego samego produktu (!) mogłyście przeczytać w poście dot. Shinyboxa z sierpnia.
Jak dla mnie minus nie tyle dla beglossy (choć troszkę też) co dla firmy Mokosh, bo ja rozumiem chęć rozreklamowania produktu, ale kurczaki co miesiąc innej firmie? Mogli się chociaż szarpnąć na inny produkt...
 Jak za miesiąc znajdę ten olej w chillboxie to przysięgam że nic tej marki nie kupię do końca życia.






4. Isadora Nude Sensation podkład- próbka 3,5ml 


Gdy moj brat podczas prezentowania zawartości przy skype wyciągnął IsaDore, me oczy zaświeciły się niczym gwiazdki...  Aczkolwiek  zgasły szybciutko, jak tylko zobaczyłam kolor. Nie przetestuję go, mimo że BeGlossy twierdzi iż "zawsze można przetestować i będzie wiadomo, że to nie ten kolor"  yyy no nie. Jeśli w profilu zaznaczam cerę porcelanową, to nie przetestuję podkładu ciemniejszego o ... no dużo.  Wyglądałabym co najmniej jak na halloween.. mogę sobie ewentualnie go w domu nałożyć na twarzy i pochodzić w nim w czasie sprzątania, żeby sprawdzić jak sie trzyma na twarzy a poźniej szybciutko zmyć. Tylko w ten sposób nie dowiem się czy: nie spływa przy odrobinie słońca, jak reaguje na wiatr/deszcz  i ogólnie jak się sprawuje w warunkach "polowych" a to chyba jedna z najważniejszych cech podkładu.



5. La Roche-Posay - Cicaplast Baume B5 próbka 3ml 




BeGlossy twierdzi uparcie że sześć wersji pudełka powstało po to, by dobrać je do naszych profili piękności.
Otóz na profilu jak byk stoi "cera trądzikowa"
A tu kremik do suchej i wrażliwej... Yupi! posmaruje sobie nim łokcie !
Drugi mega nietrafiony produkt w moim pudełku.








6. See See - maska do ciała Błoto z morza martwego - produkt pełnowymiarowy 




Drugi produkt z pudełka który mi spasował.
Akurat to przetestuję wielce chętnie, bo nie mam pojecia "z czym to sie je" i nigdy nie miałam okazji wytestować. Przytulę je do serca <3










I tak oto prezentowała się zawartość pudełka wrześniowego od BeGlossy. Szału nie ma ewidentnie, dwa produkty kompletnie nie pasujące do mnie. Jeden powtórzony za konkurencja, jeden kompletnie beznadziejny, jeden całkiem spoko i na koniec jeden który mi pasuje całym sercem.

Moim zdaniem BeGlossy z tymi sześcioma wersjami strzeliło sobie w stopę w tym miesiacu.
Pudełko w wersji A zawierało wyłącznie produkty które już były - i zostało wysłane do nowych użytkowników, o taka opcja wyczyszczenia magazynu.

W jednym z pudełek pojawiła się kredka Lord & Berry - brzmi znajomo ? Owszem ! Problem w tym,  że wg BeGlossy inny kolor kredki to inny produkt, więc zgłaszanie powtórzonego produktu na nic.
Jeśli komuś kredka nie podpasowała pod względem trwałości, nakładania itp to teraz ma drugą - tylko w innym kolorze. Proponuje zostawić - może przyda się komuś na prezent ?

No i ostatnia kwestia, która najbardziej oburza.... wartość pudełek. Mowa o tym była już w sierpniu, kiedy to wersje były dwie i dość znacznie różniły się pod względem wartości, wiec wyobraźcie sobie co było teraz, zwłaszcza, że w jednej z wersji pojawiły się próbki marki Shiseido.

Mimo, że nie trafiłam na wersję "najtańszą" to zgadzam się z większością. Skoro wszyscy płacą tyle samo, to pudełka powinny być podobnej wartości, lub produkty zbliżonych marek (jeśli w jednym pudełku jest Shiseido a w drugim BingoSpa to średnio to fajne)


Ok, czas na SHINYBOX

Tu już moje zdjęcia, bo ten gagatek dotarł do mnie na szczęście :)

Całość wygląda dość imponująco :)



I po kolei :

1. Orientana - olejek do twarzy produkt pełnowymiarowy 



Zobaczyłam go i radość milion. Mój Ci on <3
Od dawna chciałam wypróbować opcję mycia twarzy olejkiem, i tak oto shiny spełniło me pragnienie.
Zadowolona jestem bardzo, a i olejek sprawuje się świetnie.
Myślę, że skuszę się na zrobienie recencji :)







2. Vedara - złoty peeling do ciała. Produkt pełnowymiarowy 


Fanką peelingow do ciała nie jestem, dwa który dostałam w poprzednich boxach zużywają się baaardzo powoli, wiec ten czeka na swoją kolej.
Pachnie ślicznie, ma przyjemną konsystencję i jakoś tak, mimo że nie lubie peelingów, ten wypróbuję chętnie.
Niestety, peeling dotarł do mnie deczko rozlany, i ybabrał pozostała część pudełka :(

Na szczęście udało mi się zapobiec kryzysowi !





3. Syis - krem pod oczy. Produkt pełnowymiarowy  




Marka Syis nie jest moją ulubiona. Nie wiem czemu, ale jakoś się nie lubimy.
Jedyny produkt w pudełku który mi "nie podszedł", wiec powędruje w świat.
Zresztą kremów pod oczy mam chyba z 10 już takich które czekają na zużycie. Szkoda żeby się marnował :)











4. Vaseline - balsam do ciała w sprayu Cocoa Radiant produkt 



Produkt drogeryjny - fakt, zwykle na nie narzekam, ale tym razem nie mam zamiaru.
Balsamy w sprayu przyjmuję chętnie i radośnie, zwłaszcza jeśli pachną tak uroczo <3
Firmę Vaseline lubię - za to, że ich produkty, mimo tego że są tanie, są również dobre jakościowo i wydajne.
Dla shiny plusik za tego gagatka !











5. Evree Max reapir serum do paznokcie - produkt pełnowymiarowy 




Akurat moje się skończyło więc z tym shiny trafiło w dziesiątkę.
Serum jak narazie spisuje się nieźle, choć szału nie robi.
Całkiem ładnie pielęgnuje skorki i wzmacnia paznokcie, ale nie jest to jeszcze to czego szukam.













6. Biały Jeleń - emulsja do higieny intymnej produkt pelnowymiarowy 



Dostała mi się wersja z kozim mlekiem, z czego bardzo się cieszę :)
Emulsja jaka jest to chyba każdy wie, bo cóż można napisać?

Przyjemnie kremowa, delikatna i ładnie pachnąca, więcej od tego typu kosmetyków nie wymagam :)












7. Efektima Pharmacare mineral - spa peeling + maska + krem myjący do twarzy 3w1  - produkt pełnowymiarowy 


Coś ciekawego do mojej cery.
Działa całkiem nieźle ale szału nie ma, choć cieżko ocenić po użyciu jednej saszetki.
Dobra rzecz na podróż - zamiast kilku kosmetyków, wziąść kilka takich saszetek.

Dodatkowo produkt samoopalający którego nie użyję niestety więc wędruje w świat :)










PODSUMOWANIE ORAZ WYBÓR ZWYCIĘZCY WRZESIEŃ 2015 :

Ok, być może ekipa shiny nie jest najmilsza na świecie, za co na stałe mają minusa, ale ekipa BeGlossy w poziomie swych wypowiedzi goni ich wytrwale. Ok są troszkę milsi ale z drugiej strony standardowa odpowiedź pod tytułem "Dziękujemy za opinię" jako  lek na całe zło się nie spisuje.
Do tego te nieszczęsne wersje, powtórzona kredka, która nie jest powtórzona bo ma inny kolor.
I średnio fajne pudełko .... sprawia, że w tym miesiącu zwycięzcą zostaje SHINYBOX  - pudełka przyszły na czas, mają fajną, ciekawą zawartość, jedyna rożnią między poszczególnymi pudełkami były różne opcje emulsji do higieny intymnej, wiec każda dostała pudełko o tej samej wartości. Sporo produktów (dla mnie przynajmniej) nowych, których jeszcze nigdy nie testowałam, na plus.


Oprócz tego chciałam zapytać was o opinię - BeGlossy w czerwcu i grudniu dodaje produkty VIP dla stałych klientek.
Dzisiaj napisałam wiadomość z zapytaniem do BeGlossy - pakiet (6 miesięcy) kończy mi się w listopadzie, a że przed świętami z kasą szaleć nie mogę to wolałabym się przerzucić na subskrypcję, więc chciałam wiedzieć czy produkt VIP w grudniu mi przypadnie w udziale (grudniowe pudełko byłoby bodajze 10 lub 11 z kolei).
Okazuje się, że nie ! Nie ważne, że zamawiasz pudełka 10 miesięcy bez przerwy - ważne że zmienia się opcja ! ( 6 pudełek z pakietu + 2-3 subskrypcja).
Czyli żeby dostać produkt VIP muszę znow zamowic pakiet na 6 msc, co oznacza, że skończy się on w maju, więc żeby zostać VIP-em w czerwcu znów musze zamówić pakiet.... i biznes się kręci.
Dla mnie to troszkę żanujące, zwłaszcza że w systemie niewątpliwie widzą od jak dawna zamawiam pudełka i jak długo robie to nieprzerwanie (zmieniając tylko opcje pakiet/subskrypcja)

Czy tylko ja uważam że jest to jakiś sposób naciągania i jest to nie fair ?

Shinybox jakoś potrafił to ogarnąć i u nich nie ma znaczenia jaką metodą - ma znaczenie jak długo.

Sorry BeGlossy.... następny strzał w stopę.