Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 lipca 2015

Inspired by ..... Anna Wendzikowska. Po przetestowaniu produktów

Jakiś czas temu dotarły do mnie trzy pudełka Inspired By... Anna Wendzikowska, Charlize Mystery i Kasia Tusk. Aktualnie testuję kosmetyki z poszczególnych pudełek. Tak wyszło, że nie udało mi się dodać postów z zawartością, zanim została ona oficjalnie przedstawiona na stronie Inspired By, postanowiłam więc poczekać chwilkę i dodać post z zawartością i opiniami na temat poszczególnych kosmetyków.

Zacznę od pudełka Ani Wendzikowskiej, po którym szczerze mówiąc spodziewałam się dużo więcej.








Szata graficzna pudełka, taka sobie ot. Ania wygląda na tym zdjęciu strasznie sztucznie jak dla mnie.

















Cała zawartość razem, zabojczego wrażenia na pierwszy rzut oka nie robi, ale przecież nie liczy się ilość (wielkość?) tylko jakość, przejdźmy więc do oceny poszczególnych elementów pudełeczka :)










1. Biżuteria marki W. Kruk (129 zł)

Tutaj mamy gwiazdę ! Produkt który został odsłonięty jako pierwszy, by zachęcić potencjalnych nabywców do kupna pudełka. Zestaw biżuterii W.Kruk wart 129zł. Nie powiem, sama skusiłam się na to pudełko ze względu na ten zestawik. I mi osobiście on pasuje. Klasyczny, delikatny, idealny do pracy tudzież na okazję na którą nie wypada założyć biżuterii krzykliwej. Sama bym go sobie nie kupiła w życiu, bo nie przepadam za mała biżuterią, a tymczasem kilk razy już się przydał :)
Oczywiście jednak nie mogło obyć się bez zgrzytów. Cena podana przez InspiredBy - 129zł Cena na W.Kruk - 88zł, a swego czasu zestawik ten można było kupić za zabojcze 29,99zł w SuperPharmie przy zakupie perfum :)
Nieładnie Inspired nieładnie. Aczkolwiek biorąc pod uwagę fakt że Shinybox i InspiredBy są w jakiś sposób powiązane, można się spodziewać przekłamań wartościowych i przez palce patrzeć na podawane wartości pudełek.



2. Lierac - serum Mesolift (170 zł za produkt pełnowymiarowy)



Serum Mesolift - koncentrat multiwitaminowy odżywiający intensywnie skórę. Szczerze ? CZEMU MINIATURKA ?! To serum jest naprawdę naprawdę dobre. Skóra po nim wygląda na rozjaśnioną i świeżą, produkt szybko się wchłania a moja buźka się po nim nie błyszczy. Jak dla mnie - trzeba było dać pełnowymiarowy i z niego zrobić gwiazdę pudełka, oddam nawet biżuterię ! Produkt pełnowymiarowy kosztuje 170zł, probka mi się już skończyła, średnio wydajny z niego gagatek. Na razie wstrzymam się z zakupem pełnowymiarowego, mam jeszcze kilka kremów w kolejce :)








                         3. Paese - róż do policzków (19,90 zł)


Róż paese.... u mnie leży i leżał będzie. Użyłam raz, jeden jedyny i nigdy więcej. Kolor zbyt laleczkowaty - na mojej bladej (mam nadzieję że już niedługo!) cerze daje efekt przemalowania. Ciężko się rozporowadza i po kilku godzinach jest brzydko zważony (używałam go bez niczego innego, na czystą twarz)  część znika, część zostaje, robią się nieestetyczne plamki. Być może dam mu jeszcze szanse, ale jak narazie jestem na nie.

I nie wierzę, że śliczne rumieńce na twarzy Ani są tworem tego kosmetyku. No nie wierzę i tyle.







                          4.  Delia - Roll-on pod oczy (12 zł)

Kiedy ujrzałam ten produkt po otwarciu pudełka, radość wielka mnie ogarnęła, gdyż mój krem pod oczy był już na wykończeniu a myślałam intensywnie nad roll-onem. Ten akurat dość przypadł mi do gustu. Metalowa kuleczka przyjemnie chłodzi skórę, zmniejszając obrzęk. Stosuję go dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Wieczorem, ukaja skorę po całym dniu i demakijażu, rano zmniejsza opuchliznę i ładnie rozświetla. Szkoda tylko, że efekt z porannego użycia nie trzyma się cały dzień. Stałby się wtedy ideałem, zwłaszcza że cena jest bardziej niż przystępna :)
                   5. Farmona - Spray unoszący włosy (14 zł)


W przypadku produktu farmony trafić można było na dwie opcje  (o takiej samej wartości) : spray unoszący włosy lub spray termoochronny. Bardzo się cieszę z tego, że trafiłam na tę pierwsza opcję, nie używam praktycznie w ogóle suszarki, nie wspominając o lokówce czy prostownicy (w domu mam, a jakże, tylko jestem zbyt wielkim leniem, żeby wstać rano chwilę wcześniej i ładnie pokręcić włosy ;)), a spray unoszący w moim przypadku to strzal w dziesiątkę, bo z miłą chęcią i wielką ochotą testuję wszystkie unoszące cuda (włosy mam cieniutkie i jest ich raczej niewiele, to trzeba kombinować). Ten spisuje się średniawo. Efektu "wow"nie ma. Troszkę, coś tam, mizernie podnosi ale no no nic mi z wrażenia nie opadło. No i po całym dniu włosy są mocno posklejane i wyglądają źle. Zostanę przy moim "unoszaczu" od Johna Friedy ;)  
              6. Neauty Minerals - Baza pod podkład (44,90 zł)  


 Kolejny produkt który wywołał u mnie uśmiech, niestety kolejny który dokonał tego tylko na początku. Chociaż ta baza jeszcze dostanie szanse, pierwsze użycie mi nie wyszło, ale może dlatego że z nią trzeba ostrożnie i delikatnie. Jest biała. Dosłownie biała. Ja jestem blada, owszem, ale nawet u mnie zrobiła efekt "maski" - twarz była dużo bledsza niż szyja, wyglądało to śmiesznie. Ale! Tutaj może to być moja wina - nie ukrywam. Być może nałożyłam jej za dużo, albo wyjątkowo nieumiejętnie. Powiedzieć mogę za to, że trzyma się doskonale, ładnie matuje mi buźkę, i jest dobrą bazą pod resztę makijażu, więc będę z nia podejmować jeszcze próby porozumienia :)
     7. Książka "PytaANIA o Hollywood" Ania Wendzikowska (44,90 zł)
 Produkt, który moim zdaniem uratował pudełko. Do książki tej przymierzałam się już od jakiegoś czasu i nie mogłam się zdecydować, czy aby na pewno jest warta swojej ceny. Okazało się, że na dwoje babka wróżyła, bo w związku z ta książką mam dwojakie odczucia, ale o tym w osobnej recenzji ;) 

Co sądzę o pudełku ? Że wyszło mocno średnio, jak na coś za co zapłaciłam 99zł - plus za  roll-on pod oczy i książkę, duży minus za to, że najciekawszy kosmetyk z pudełka to miniatura ! Do tego dochodzą hocki-klocki z wysyłką (mega opóźnienia !) i sztuczne zawyżanie wartości pudełka nieaktualna i przekłamaną ceną biżuterii. Ale z tego co widzę ekipie (zapewne tej samej co shinybox  - intensywnie reklamują się nawzajem więc niewątpliwie właściciel ten sam, zresztą widac to też po kosmetykach w pudełkach - duo spadów po shiny znalazło się w InspiredBy) wchodzą takie rzeczy w nawyk, podawanie zawyżonej wartości kosmetyków jest już obecne w Shinyboxie, zresztą opóźnienia w wysyłkach też - no bo wybaczcie, ale jeśli pieniądze pobiera się z konta 25 czerwca a 20 lipca robi pierwszą wysylkę, która dotrze 21-22 lipca, a pieniązki na SIERPNIOWE pudełko zostaną pobrane 2-3 dni później to dla mnie to przegięcie. 
Na minus dla ekipy Inpired/Shinybox idzie też olewanie pytań i opinii klientek oraz usuwanie wszystkich niepochlebnych, tudzież twierdzenie, że to co napisała dana klientka to wprowadzanie w błąd... widocznie ponad połowa z klientek to oszustki.Zobaczymy jak to się potoczy dalej, ale coś czuję że z Shiny się pożegnam. Co do InspiredBy, poczekam, zobaczę co się będzie działo. Ale na wszystko co napiszą będę brać poprawkę. Przy następnej wysyłce założe po prostu z góry, że pudełka dotrą miesiąc później. Lepiej tak niż się wściekać.     

    




poniedziałek, 2 września 2013

Zakupy sierpniowe cz II i ostatnia ;)

Witajcie kochane :)

Część druga i ostatnia szału zakupowego sierpniowego. Myślę, że kosmetyków posiadam już tak wiele że we wrześniu postów tego typu (mam nadzieję, czas zaoszczędzić!) nie uświadczycie :)

Tym razem zakupy rodem z SuperPharmu oraz Allegro





Na pierwszy ogień łupy promocyjne :) W aptekach SuperPharm pojawiła się promocja skierowana do posiadaczek karty LifeStyle - mianowicie, wszystkie produkty marki John Frieda można było zakupić w cenie 15 zł :) Ja złapałam zestaw regenerujący z efektem uniesienia u nasady odżywkę oraz szampon, oraz lotion unoszący w sprayu o którym wyczytałam dużo dobrego na waszych blogach.

Krem pod oczy rozjaśniający Floslek  - producent obiecuje efekt zmniejszenia cieni i worków pod oczami. Sprawdzimy ;) Kosztował on 14,29zł

Krem pod oczy Siquens - wg opisu spłyca on zmarszczki, nawilża delikatną skórę pod oczami oraz zmniejsza cienie. Z marką siquens miałam do czynienia już poprzez Glossybox i byłam bardzo zadowolona.  W "normalnej" cenie w życiu bym go nie kupiła (55zł to jednak troszkę zbyt dużo) ale jako że był przeceniony na 19,99zł postanowiłam wypróbować.

Zestaw La Roche-Posay to już zakup rodem z allegro. Zamowiony głównie dlatego że potrzebowałam wody termalnej :) Przy okazji mam tu piankę do mycia twarzy oraz krem z filtrem w wersji turystycznej, na pewno się przyda. Cena ok 14zł + wysyłka

I to co pokochałam dzięki Glossyboxowi ! Suchy szampon Batiste. W glossy trafił mi się Tropical i zapach był nawet nawet ale wiśniowy podchodzi mi zdecydowanie bardziej. 
Batiste, moim skromny zdaniem produkuje najlepsze suche szampony (w porównaniu z Isaną i Syossem) 
Kosztował na allegro ok 10zł + wysyłka



 Łupy poza promocyjne to czekoladowy krem do rąk marki Joanna w cenie ok 7zł, Plastry z woskiem Joanny za ok 8zł a jako że zakupy wyniosły mnie więcej niż 35zł udało mi się kupić płyn Listerine za oszałamiające 5zł :)


I na koniec zakupy nie kosmetyczne, i te które każdego miesiąca z uporem maniaka robię, czyli ..... książki ! (i nieważne ze jakieś 20 czeka na przeczytanie, ja muszę dokupić nowe i tyle ;))




Uciekam męczyć "Sukkuba" Edwarda Lee.
Buziaki :)

niedziela, 4 sierpnia 2013

Niekosmetyczni ulubieńcy lipca

Hej hej :)
Czas na co miesięczne zestawienie ulubieńców niekosmetycznych, czyli jak zawsze :

MUZYKA

5 hitów z mojej lipcowej playlisty :

#5 All Time Low - Time Bomb

#4 Michael Mind Project - Antiheroes


#3 Paramore : Still into You


#2 Claydee - Sexi Papi


#1  Avicii - Wake me up


I zdecydowany zwycięzca. Zapętlony aktualnie na mojej Mp3.

Jak widać lista w tym miesiącu jakaś taka mocno taneczna :) Może dlatego że letnie miesiące bardziej sprzyjają imprezom i tańcom do świtu :)


No i kategoria następna czyli książki lipca które mogę polecić :)

Dwie tym razem, bo wciągnęły w swój świat i dopoki czytać nie skończyłam, nic innego nie istniało. Bardzo mnie cieszy że ani jedna ani druga, na jednym tomie się nie kończy :)


1. Chuck Wending "Drozdy. Dotyk Przeznaczenia"

Opis z lubimyczytać.pl :
"Miriam Black wie, kiedy umrzesz. Ma niewiele ponad 20 lat, ale widziała już, jak umierają setki ludzi: w wypadkach, w szpitalnych łóżkach, w domu, na ulicy, wszędzie. A raczej: jak umrą. Ponieważ Miriam Black widzi przyszłość. Wielokrotnie próbowała ją zmienić – bezskutecznie. Teraz ma szczególny powód, żeby spróbować raz jeszcze; Louis Darling ma umrzeć z jej imieniem na ustach, a tak się składa, że Miriam go kocha. I że Louis ocalił jej życie."


Wciąga od pierwszej strony i nie popuszcza do ostatniej. 
Zabojczo świetna :)




  2. George R.R. Martin - "Gra o tron" 
Myślę, że nie muszę przedstawiać ;) ale opis wstawiam (standardowo z lubimyczytac.pl) : 
"W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie
wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie.
Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich
Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam.
Tron objął Robert - najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron..."







Jeśli mowa o filmach.... filmów nie ma. Czas mój zdominował serial. Tak, tak tutaj już chyba należy się domyślić jaki :) 
  
"Gra o tron" - na podstawie książki przedstawionej powyżej :) Opisu wstawiać nie będę, gdyż powtórzylabym to samo co przy książce. Dodam tylko, że obsada jest świetna, scenariusz genialny, dekoracje, kostiumy - wszystko dopięte na ostatni guzik. Fantastyczna sprawa. Szkoda tylko że 4 sezon dopiero w 2014 :( 


wtorek, 23 lipca 2013

LL ! Czyli Leniwy Lipiec :)

Wenę mam dziś do publikacji coś :)


Leniwy Lipiec nastał czyli kilka dni wolnego mam ja !

Towarzysz mi telewizor, zimne napoje i lista nowych czytadeł które chce jak najszybciej "połknąć"
1. George R.R Martin - Gra o Tron . Serial obejrzany, a że do następnego sezonu aż ROK czekania, to biorę się za książki. Jest ich jak na razie 8 więc troszkę czasu mi to zajmie :) 

2 . Chuck Wendig - Drozdy. Dotyk Przeznaczenia - już zaczęłam czytać i wciągnęla mnie bez reszty.

3. Karolina Macios - Wdówki Futbolowe. Jako że, drozdy były w promocji 1+1 to ta książka wpadła jako ta gratisowa. Średnio mnie zainteresował opis ale żadnej ciekawszej w promocji nie było już i tak jakoś padło na wdówki.

Hermes pozdrawia ! Jemu też włączył się tryb przegrzania :) 

poniedziałek, 1 lipca 2013

Czas na niekosmetycznych ulubieńców czerwca

Czerwiec się skończył więc trzeba by było go niekosmetycznie podsumować :) Postanowiłam z wpisu podsumowującego w ten sposób maj zrobić serię co miesięczną :)

MUZYKA:
5 utworów ktore najczęściej trafiały na mą playlistę :

5. Inna & Daddy Yankee - More Than Friends

 
Jest wakacyjnie, melodyjnie i skocznie. Jak się pojawia to biorę lakier do włosów, używam jako mikrofonu, śpiewam i tańczę po mieszkaniu. Że też jeszcze  mnie sąsiedzi nie próbowali zamordować ;)


4. Robin Thickle & Pharrel & T. I - Blurred Lines



Blurred lines - i wszystko jasne. Aż nogi mi same tańczą !

3. Ralvero, Dadz'n'effect - In my Bedroom 


Piosenka która kojarzy mi się z wakacjami w Grecji 2012. Nie wiem czy w Polsce ma wielu fanów, ale raczej nie sądzę, a szkoda bo dobra jest ;)


I zbliżamy się do miejsca numer jeden, ale przed nim soczysta dwójeczka czyli

2. James Arthur - Impossible 
Oszalałam ! "Dear Darlin" Ollego Mursa nie przebija ale jest blisko ;)

I pierwsze miejsce, czyli piosenka która najczęściej pojawiała się w moich glosnikach i którą znam już na pamięć w takim stopniu, że wyrwana z głębokiego snu zaśpiewam :

1. Dawid Podsiadło "Nieznajomy"
Polskie odkrycie roku jak dla mnie. Płytę nabyłam i jest totalnie genialna, chociaż mi najbardziej podchodzi to do Dawid śpiewa po polsku, a większość chwali utwory angielskie. Zdecydowanie Wam polecam tego Pana !




Przechodzimy do tematu książek, a w czerwcu niestety niezbyt wiele ich było ;( Brak czasu przez studia, sesję, pisanie pracy magisterskiej i jeszcze pracę zarobkową sprawił że pozycji książkowych będzie mniej niż mało bo tylko jedna. Przeczytać, przeczytałam więcej oczywiście ale nie każdą z nich mogę polecić. 

I ta jedna jedyna którą polecić wam pragnę to: Yrsa Sigurdardottir "Pamiętam Cię"


"Pamiętam cię" to dwie równoległe historie, opowiadane naprzemiennie. O ile wątek drugi zaczyna się zgodnie z regułami kryminału, o tyle pierwsza historia od początku przypomina horror. Obie opowieści w pewnym momencie łączą się odkrywając zaskakującą pointę i powikłane zależności międzyludzkie." 


Opis powyższy zapożyczony ze strony www.lubimyczytać.pl 


Książka trzyma w napięciu do ostatniej strony i po przeczytaniu długo nie można o niej zapomnieć, przynajmniej ja nie mogłam :) 










I na koniec filmy które obejrzałam w czerwcu a które chciałabym wam polecić : 






Opis zapożyczony z serwisu Filmweb : 
"Dwóch braci, próbując odgrzebać tajemnicę sprzed lat, staje w poważnym konflikcie z mieszkańcami swojej wsi."

Myślę, że mój komentarz jest tu zbędny bo film broni się sam. Genialny, poruszający i w pewnych aspektach tak niezwykle prawdziwy.
Polecam gorąco !









Opis również z Filmweb :
"Dwaj agenci CIA zakochują się w tej samej kobiecie. Rozpoczynają rywalizację o względy ukochanej, wykorzystując rządową technologię, nabyte umiejętności i doświadczenie."


Bardzo dobra i ciekawa komedia, uśmialiśmy się niesamowicie i ja i mój TŻ. Na rozluźnienie i miłe spędzenie wieczoru polecam :)

czwartek, 13 czerwca 2013

Opowieść o majowych ulubieńcach (niekosmetycznych) :)

Tym razem będzie o majowych ulubieńcach i to niekoniecznie kosmetycznych :)

Tak więc :

najczęściej słuchane :
Uwielbiam Ne-Yo, a ta piosenka zaczarowała mnie na kilka ładnych tygodni i do dziś trzyma.

A druga piosenka to moje małe prywatne "odkrycie" Pana którego utworów wcześniej nie słuchałam, czyli:
Olly Murs i jego "Dear Darlin" którego moi sąsiedzi są zmuszeni słuchać w moim wykonaniu przynajmniej 10 razy dziennie :)


Książek było w tym miesiącu sporo, ale te które pozostały w mej pamięci to :























Angelfall opis:  
"Aniele, stróżu mój... szeptaliśmy przez setki lat. Myliliśmy się. Teraz to właśnie ONE okazały się naszym największym koszmarem."

Ziemię ogarnęły ciemności. Państwa upadły, szpitale, szkoły i urzędy stoją puste, nie działają komórki. Za dnia na ulicach rządzą brutalne gangi, ale kiedy zapada mrok wszyscy wracają do kryjówek, kryjąc się przed grozą Najeźdźców. Anioły. Niektóre piękne, inne jakby wyjęte z najgorszych koszmarów, a wszystkie nadludzko potężne. Przez wieki uważaliśmy je za swoich stróżów, teraz okazały się agresorami siejącymi śmierć. Dlaczego zstąpiły na ziemię? Z czyjego rozkazu? Jaki mają plan? Czy ludzie zdołają im się przeciwstawić?

Siedemnastoletnia Penryn wyrusza w desperacki pościg, żeby uratować życie młodszej siostry. Żeby zwiększyć swoje szanse musi zjednoczyć siły ze swoim wrogiem. Oboje przemierzają Kalifornię, niegdyś piękną i słoneczną, dziś kompletnie zniszczoną i wyludnioną, a wszechobecna śmierć niejednokrotnie zagląda im w oczy. Na końcu podróży, w San Francisco, każde z nich stanie przed dramatycznym wyborem.

Czy postąpią właściwie?



Ocalały opis: 
"Sam Pivnik ocalał ze świata, którego już nie ma. Mógł zginąć kilkanaście razy, ale dzięki szczęściu, sile i determinacji przeżył i mógł opowiedzieć swoją nadzwyczajną historię.

W dniu jego trzynastych urodzin, 1 września 1939 roku, nazistowskie Niemcy najechały na Polskę, a wraz z tym wydarzeniem życie Pivnika zmieniło się nieodwracalnie. Przeżył będzińskie getto, a potem przez sześć miesięcy pracował jako więzień na osławionej rampie w obozie Auschwitz-Birkenau, gdzie dokonywano selekcji ludzi z kolejnych transportów, kierując niektórych do obozu, a innych wprost do komór gazowych.
Po tych traumatycznych doświadczeniach trafił do obozu przy kopalni Fürstengrube (dzisiaj kopalnia „Wesoła”). Przeżył morderczy „marsz śmierci” po obozach w głębi upadającej III Rzeszy i jest jednym z niewielu, którzy wyszli cało z ataku samolotów RAF na statek więzienny Cap Arcona, o którym sądzono mylnie, że przewozi uciekających esesmanów. W końcu dotarł do Londynu.
Teraz Sam Pivnik, już po osiemdziesiątce, opowiada, jak wyratował się z najbardziej niebezpiecznych i przerażających opresji wojennych"



 Opisy nie są mojego autorstwa - pochodzą ze strony www.lubimyczytac.pl. 
Obie książki gorąco polecam !! 


I na sam koniec filmy które wybrałam jako najciekawsze/ najlepsze spośród obejrzanych przeze mnie w maju: 



  


















 




Hotel Transylwania - opis: 
"Hrabia Drakula i jego 118-letnia córka prowadzą hotel w Transylwanii. Przyjaźń dziewczynki z ludzkim chłopcem wpędza rodzinę w kłopoty."

Powiem szczerze, uśmiałam się. Lubię czasami obejrzeć bajkę przy której nie muszę zbyt wiele myśleć, a fabuła jest ciekawa i zabawna :)

Bejbi Blues - opis: 
"Bohaterką filmu jest niedojrzała 17-latka, która zostaje matką. Chciała mieć dziecko, bo fajnie jest mieć dziecko. Bo wszystkie młode gwiazdy, jak Britney Spears czy Nicole Richie, mają dzieci"

Wielu moich znajomych straszliwie ganiło film, że nudny, że nieprawdziwy. Jak dla mnie ciekawy, wciągający, z dość nieoczekiwanym zaskoczeniem (przynajmniej dla mnie). Interesujące przedstawienie postaci (zwłaszcza Natalii oraz jej matki) - ja polecam.

Opisy w cudzysłowach pochodzą z serwisu Filmweb.pl




Pozdrawiam :)



piątek, 31 maja 2013

Opowieść o czasoumilaczach wieczornych

Dzisiejszy dzień dla mnie daleki był niestety od przyjemnych. Dlatego też po pracy wykorzystałam wszystkie moje ulubione "czasoumilacze" wieczorne, i udało mi się poprawić humor i troszkę się odprężyć, zrelaksować.

Na początek oczywiście długa, gorąca kąpiel z solą i gigantyczną ilością piany, bo nic tak doskonale nie poprawia mi nastroju.

A później - gorąca czekolada, moje ukochane Nutella & Go! oraz "Nowe Przygody Mikołajka" przygody tego chłopca bawią mnie do łez niezmiennie od wielu, wielu lat !


A z jakich umilaczy wy korzystacie by poprawić sobie humor, i wprowadzić się w stan odprężenia i relaksu ? 
Chętnie wypróbuje nowe metody :)